Forum TePeWu

Janus, bóg finansów

Oryginalny tekst tutaj: http://tepewu.wprzemianie.pl/2020/02/09/janus-bog-finansow/



czyli dwie twarze pieniądza w TePeWu

…i szereg powiązanych tematów, bo szufladkowanie u nas nie działa.

Ten tekst nie jest propozycją konkretnych rozwiązań, lecz szkicem obszaru dyskusji, okraszonym kilkoma osobistymi propozycjami rozwiązań. Mogą one, ale zdecydowanie nie muszą, zostać przyjęte na czas jakiś, a może na dłużej.

Nie jest też to pełne ujęcie tematu. Zaczynam od aspektów pieniężnych, ale przecież pozostaje do zbadania i zbudowania cała sfera gospodarki naturalnej – a więc pracy świadczonej i dóbr wytwarzanych w społeczności na jej własne potrzeby. Wspominam o niej tutaj, ale zasługuje ona na osobne potraktowanie.

Kwadratura koła

Chcemy tworzyć strefę wolną od kapitalizmu, ale zanurzoną w kapitalistycznym otoczeniu. Chcemy porzucić kapitalizm, ale nie mamy się dokąd przenieść — dopóki tego miejsca sami nie stworzymy. Chcemy się dzielić zasobami, wspólnie, solidarnie i wzajemnie zaspokajać swoje potrzeby, ale do tego trzeba pieniędzy – a pieniądze przychodzą z kapitalizmu.

Trzeba więc z tym kapitalizmem jakoś grać, żeby z jednej strony pieniądze zdobywać, ale z drugiej nie poddać się ich władzy (pieniądz jako magiczny sigil posłuszeństwa to temat na inną okazję).

Żadnych złudzeń: kapitalizm, wspierany przez państwo, nie dba ani trochę o to, jakie są nasze intencje i wartości (no, chyba, żebyśmy się zarejestrowali jako związek wyznaniowy). Mamy się stosować do zasad systemu, albo poniesiemy konsekwencje.

Jeśli więc chcemy układać życie społeczności według niekapitalistycznych zasad, a zarazem funkcjonować (jako społeczność) w relacji z kapitalistyczną gospodarką, potrzebujemy w pewnym sensie dwóch twarzy: skierowanej w przeszłość (i na zewnątrz) i drugiej, skierowanej w przyszłość (i do wnętrza wspólnoty). Tak właśnie wyglądał starorzymski (wręcz przedrzymski) bóg Janus. Spójrzmy więc mu w oczy.

Gospodarka koszyków

Z moich obserwacji wynika, że więcej problemów w społecznościach wywołuje dzielenie posiadanych zasobów, niż ich brak. Zarówno po stronie kapitalistycznej (liczne przykłady startupów), jaki i po „naszej” (równie liczne stowarzyszenia i fundacje) wiele inicjatyw pada właśnie wtedy, gdy pojawiają się nadwyżki do podziału. Stłumione przedtem emocje wychodzą na wierzch – zwykle w sposób destrukcyjny. Wskazuje to, jak ważne są wewnętrzne zasady podziału dóbr, włączając w to traktowanie osób dołączających do społeczności i tych opuszczających ją. Dlatego zaczynam od tego aspektu i mam nadzieje na długą i konstruktywną konwersację.

Wyobraźmy sobie, że stawiamy na stole kilka koszyków. Każdy z nich zawiera pieniądze przeznaczone na jakiś cel: stałe koszty Towarzystwa, rezerwę na wypadek jakiejś katastrofy, na potrzeby członków (pomoc wzajemna), na działania solidarnościowe (z innymi społecznościami). Pieniądze muszą skądś jakoś do tych koszyków trafić, a potem albo wędrować pomiędzy nimi, albo zostać przekazane komuś na jakichś zasadach. Nasza rozmowa jest właśnie o tym, na jakich zasadach ma się ten ruch pieniądza odbywać.

TePeWu nie ma być spółką zarobkową. Pieniądze są nam potrzebne dla wspólnego pożytku, a nie po to, żeby je podzielić i wydać na osobistą konsumpcję. Dlatego mam nadzieję, że uczestnicy i uczestniczki społeczności nie będą z niego pobierać pieniędzy ponad skromne kieszonkowe. Jeśli zdarzy się jakieś nieszczęście, którego skutki mogą złagodzić pieniądze, społeczność może przyznać taką pomoc, jaką będzie w stanie. Ale większość „wspólnego, solidarnego i wzajemnego” zaspokajania potrzeb odbywać się ma poprzez pozyskiwanie i współużytkowanie zasobów. Czyli, jeśli ktoś potrzebuje roweru, biletu kolejowego albo porady lekarskiej, to społeczność mu je funduje i – w wypadku dóbr trwałych – przekazuje w użytkowanie.

W ten sposób powoli będzie się budować pula the commons – dóbr wspólnych, którymi zarządzać będzie społeczność. Nie będą one niczyją indywidualną własnością, lecz będą zarządzane przez społeczność – dla dobra nas wszystkich. Przy decydowaniu o dostępie do tych zasobów będziemy brać pod uwagę potrzeby zgłaszane przez każdego i zasadę „jak najwięcej dobra dla jak największej ilości istot”.

Skąd wziąć pieniądze?

Umieć dawać, umieć brać

Zanim będziemy (jako TePeWu) w stanie zarabiać pieniądze, najpierw musimy jakiś czas pożyć na darowiznach, dotacjach i innych bezzwrotnych funduszach.

Darowizny mogą pochodzić od nas samych (jako indywiduuów) lub z zewnątrz. Uważam, że podstawową cechą darowizny – szczególnie „wewnętrznej”, od kogoś z nas – powinna być jej bezwarunkowość. Jeśli daję społeczności coś: moje pieniądze, mój garnek, moją pracę – to przestaje to być moje, a staje się społecznościowe. Nie mam żadnych szczególnych praw do tego garnka, nie mam żadnych szczególnych praw w społeczności z tytułu ilości moich darowizn. Daję to, czego jestem gotów się wyrzec. Przy darowiznach zewnętrznych – oprócz wyrazu naszej wdzięczności – obowiązują te same zasady.

Szczególnym rodzajem darowizny będzie praca na rzecz Towarzystwa. Może to być praca przy prowadzeniu spraw społeczności, a więc oszczędzająca nam kosztów wynajęcia pracownika zewnętrznego. Może to być też praca przy projektach zarobkowych, lub w inny sposób przynosząca społeczności pieniądze z zewnętrznych źródeł.

Dotacje z kolei to pieniądze, które możemy dostać, jeśli podejmiemy się jakichś konkretnych działań (zwykle niedochodowych). Tu konieczna jest pewna ostrożność. Po pierwsze, bardzo łatwo jest wpaść w „grantozę” i zacząć układać całą działalność pod kątem otrzymywania kolejnych grantów – a cele grantodawców nie zawsze są zgodne z naszymi. Po drugie, prawdziwym obciążeniem (i kosztem) jest wymóg poddawania się kontroli i przechowywania dokumentacji, czasem przez kilka lat po zakończeniu współpracy. Trzeba też pamiętać, że dotacje przeważnie pokrywają tylko część kosztów wspieranej działalności – skądś trzeba wziąć resztę budżetu.

Szczególnym przypadkiem dotacji będą inicjowane przez nas projekty, w których będziemy poszukiwać sponsorów dla zaproponowanych przez nas działań. Typowym przykładem może być wydanie tłumaczenia książki, ważnej dla naszego obszaru działania, której przygotowanie finansowane byłoby ze zbiórki pieniężnej, a sama książka (ebook) rozprowadzana byłaby za darmo.

Środki pomocowe to kolejny „gatunek pieniądza bezzwrotnego”, który można wykorzystać. Mam tu na myśli różnego rodzaju świadczenia, które mogą przysługiwać członkom społeczności. Tu pomoc wzajemna może zadziałać tak, że będziemy się wzajemnie wspierać w uzyskaniu należnych świadczeń – pieniężnych i w naturze. Podstawową barierą mogą tu być uprzedzenia nas samych. Wpojono nam liczne negatywne skojarzenia, jeśli chodzi o branie pomocy od innych osób czy instytucji. Moja perspektywa jest taka, że w ten sposób odbieramy znikomy ułamek tego, co kapitalizm i wspierajace go społeczeństwo nam zabrało.

Zaczynałem jako typowy polski inteligent, niezdolny nawet odpowiedzieć na pytanie „to ile pan chce za tę robotę”, a co dopiero zgłosić się po zasiłek socjalny. Czuję się wyzwolony, stwierdzając dziś, że nie mam już takich oporów. Czego i Wam życzę… 🙂

Drapieżny kooperatyzm

Edward Abramowski napisał kiedyś „rewolucja anarchistyczna zwycięży, gdy ostatni kapitalista sprzeda kooperatywie swą ostatnią fabrykę”. Nie spodziewamy się tego zbyt szybko, ale to jest dobry kierunek. Dlatego działalność gospodarczą TePeWu będziemy – w ramach naszych założeń moralnych – prowadzić pragmatycznie i efektywnie. Wybierać będziemy takie dziedziny i działania, które wzmacniać będą nas, gospodarkę solidarnościową jako całość i zdolność małych społeczności do przetrwania w czasach wszechkryzysu.

W działalności gospodarczej będziemy się starać stosować zasady otwartych licencji i model biznesowy freemium. Naszym celem będzie gromadzenie nadwyżek finansowych nie dla osobistego bogactwa, ale dla pomocy solidarnościowej nam podobnym. Jeśli nam się uda podążać tą drogą, będziemy mogli pomagać innym społecznościom podążać w tym samym kierunku.

Mam w głowie i w komputerze kilka mniejszych i większych pomysłów na tego typu działalność, ale jest zbyt wcześnie, aby je teraz omawiać. Najpierw konieczna jest budowa fundamentu – społeczności i naszych zasad rządzenia się.

Jak to ma działać prawnie?

To jest poniekąd „trzecia twarz Janusa” – sposób, w jaki nasze działania będą opisane w języku obowiązującego 9kapitalistycznego) prawa. Oczywiście, zgodnie z najlepszymi wzorami, wszystko powinno być dopięte prawnie i księgowo, ale nie musi mieć nic wspólnego z naszą wewnętrzną rzeczywistością – ta rządzić się będzie naszymi własnymi prawami.

Ale dla świata…

Załóżmy, że Towarzystwo sformalizuje się w postaci stowarzyszenia. Wtedy jego dochody (darowizny, dotacje, odpłatna działalność publiczna, działalność gospodarcza) trafiają do wspólnej kasy a dalej są rozdzielane zgodnie z planem gospodarczym i decyzjami społeczności. Członkowie i członkinie stowarzyszenia pracują na jego rzecz nieodpłatnie. Prawo dopuszcza płatne zatrudnianie członków stowarzyszenia do prowadzenia jego spraw, ale to rozpruwa naszą „bańkę bez kapitalizmu” i neguje podstawy naszego pomysłu.
Zamiast tego, członowie TePeWu mogą mieć zawarte ze stowarzyszeniem umowy typu stażu, użyczenia, darowizny, sponsoringu, czy bezpłatnego użytkowania różnych zasobów. Wszystkie obciążenia podatkowe pokrywać będzie Towarzystwo. W ten sposób „wiadome siły” nie będą miały łatwego wglądu w nasze wewnętrzne życie, a my nie będziemy skrępowani sztywnością systemu.

Trzy wyzwania

Małe kroczki wiary

Największym problemem w wyzwalaniu się od kapitalizmu nie jest kapitalizm. Są nim mechanizmy obronne, które każde z nas wyrobiło sobie, aby żyć w kapitalizmie i nie do końca zwariować. Te same mechanizmy jednocześnie blokują „skok wiary” konieczny, abyśmy mogli oderwać się od dotychczasowych nawyków i świadomie kształtować w sobie nowe.

Nie ma co z tym walczyć, zwłaszcza że nikt nam nie da gwarancji powodzenia naszych starań. Dlatego zamiast skoku wiary możemy robić małe kroczki: pojedyncze praktyczne działania, stopniowo budujące w nas zaufanie do siebie, do towarzyszy naszej wędrówki i do samego procesu, który współtworzymy.

Każdy tyle i w takim tempie, jakie będzie dlań komfortowe. Nie ma tu ideałów, którym trzeba dorównać. Sa tylko nasze własne potencjały, które możemy realizować w społeczności. Jest pragmatyczna „autosocjoterapia”, która musi być skrojona na miarę dla każdej osoby zaangażowanej w TePeWu.

Jej celem będzie stworzenie środowiska, w którym dominującym zachowaniem będzie współpraca, a stanem normalnym – zaufanie.

Empatia, sprawczość, refleksja

Mamy trzy podstawowe narzędzia, których możemy użyć w naszej pracy. Są to zarazem sprawności, które wspólnie będziemy w sobie wzmacniać, aby świadomie kreować życie społeczności.

Empatia jest podstawowym spoiwem międzyludzkim. Jest to umiejętność (możliwa do nabycia i wzmocnienia przez trening) wejścia w świat drugiej osoby i spojrzenia na otoczenie jej oczami. Jak pisał Karl Rogers: „W pewnym sensie oznacza to, że odkładasz na bok siebie. Tego zaś może dokonać tylko osoba, która sama w sobie czuje się bezpieczna na tyle, by wiedzieć, że siebie nie utraci w tym, co może się okazać obcym, dziwnym światem drugiej osoby, i że może swobodnie wrócić do swojego własnego świata, kiedy tylko zechce.”
Wzajemnemu uczeniu się empatii służą Kręgi Empatii, gdzie możemy ćwiczyć zarówno mówienie, jak i słuchanie w sposób empatyczny.

Sprawczość (i jej poczucie) jest stanem, w kórym mamy realny wpływ na swoje życie, mamy poczucie tego wpływu i spodziewamy się, że w przyszłości będzie on coraz większy. Społeczeństwo kapitalistyczne odbiera nam sprawczość w procesie wychowania i trzyma nas w stanie wyuczonej bezradności, mamiąc oddaniem nam części kontroli nad nami samymi, jeśli podporzadkujemy się jego normom.

Zamiast być dobrymi konsumentami i aspirującymi kapitalistami, wolimy budować naszą sprawczość wspólnie, „od rzemyczka do koniczka” – dbając o naszą osobistą siłę, sprawność i zdrowie. Kierowani empatią, będziemy korzystać z naszej sprawczości dla dobra własnego i wspólnego. Już niebawem (piszę to w lutym 2020) mam nadzieję zaprosić Was do Kręgów Sprawczości, gdzie zaczniemy ją wzmacniac i rozbudowywać.

Wspólna refleksja pozwoli nam współdzielić kontekst tego, co robimy. Stworzyć wspólną część naszych osobistych map wszechświata. Kręgi Refleksji nie powstały jeszcze – poczekajmy z tym, aż nas będzie więcej. Staną się one trzecim filarem naszej społeczności, kotwiczącym nas w szerokim kontekście Wszechświata i dorobku ludzkiej myśli.
Te trzy narzędzia dają nam mozliwość tworzenia siebie, naszej wspólnej przestrzeni i w końcu przemiany otaczającego świata na taki, który uznajemy za lepszy. Oraz uczenia innych, jak mogą to w swoich społecznościach.

Solvitur ambulando

Potrzeba, abyśmy pamiętali, że porywamy się na poważny eksperyment społeczny. Nie wszystko nam się uda, będziemy przeżywać kryzysy i porażki. Na obecnym etapie naszym zadaniem jest zaplanować „zasady gry” tak, aby nasza społeczność przetrwała te turbulencje, jak najwięcej się na nich nauczyła i dynamicznie zmieniała się w dobra stronę.

Pamiętajmy, że żadne rozwiązanie nie jest na zawsze. Nawet jeśli coś ustalimy w najlepszej możliwej formie, warunki i tak się zmienią, wcześniej czy później, i trzeba będzie szukać kolejnego optimum. Jak ktoś kiedyś powiedział, ceną wolności jest nieustanna czujność.

Solvitur Ambulando oznacza dochodzenie do rozwiązania problemu przez praktyczną próbę jego rozwiązania – można to przetłumaczyć jako metodę prób i błędów, ale z podkreśleniem, że każdy błąd staje się źródłem ulepszeń. I taka jest nasza droga.

Co dalej?

Wracając do aspektu gospodarczego, czeka na nas cała lista szczegółowych pytań, a odpowiedzi w dużej części zależeć będą od innych obszarów naszych rozważań, a w szczególności od tego jak ukształtujemy naszą samorządność. Oto kilka przykładów:

  • Jak możemy uhonorować i wspierać tych, którzy z różnych względów opuszczają społeczność?
  • Jak włączymy w naszą gospodarkę osoby dołączające do nas?
  • Czy chcemy, aby istniała jakaś gradacja dostepu do zasobów, a jeśli tak, to według jakiego kryterium?
  • Jak będziemy postępować w razie poważnych konfliktów, rozbieżności czy prób „hackowania” systemu?
  • Jak będziemy decydować o ważnych sprawach i jak będziemy weryfikować nasze przeszłe decyzje?
  • Jak wyobrażamy sobie naszą społecznośc za 20 lat?

Zapraszam do rozmowy. Jeśli znacie jakieś interesujące publikacje, które mogą nas tu zainspirować, podlinkujcie, lub prześlijcie na adres wprzemianie@pm.me – zamieścimy w Czytelni.

Na poczatek proponuję lekturę zwięzłego podręcznika budowania społeczności, opracowanego przez bliski nam duchowo ruch Transition Network. Polskie tłumaczenie jest w trakcie – zapraszam do pomocy.

Znacznie bardziej szczegółowy jest „The Empowerment Manual”, autorstwa Starhawk. Byłbym szczęśliwy, gdybyśmy mogli wydać (sponsorowaną) polską edycję tej książki.

Wspaniała symulacja edukacyjna „Ewolucja Zaufania” jest potężnym narzedziem zrozumienia jak społeczność i zachowania jednostek wpływają na siebie wzajemnie. Pokazuje ona, kiedy poziom współpracy i zaufania między ludźmi rośnie, a kiedy spada aż do dezintegracji społeczności.

Więcej propozycji znajdziecie, mam nadzieję, w komentarzach do tego tematu.